
W ostatnich trzech tygodniach wielu specjalistów SEO i właścicieli stron mogło zauważyć niepokojące zmiany w raportach pozycji. Wykresy pokazują gwałtowne spadki, dane wyglądają na fragmentaryczne, a część narzędzi sygnalizuje problemy z monitorowaniem wyników wyszukiwania. Na szczęście w większości przypadków nie oznacza to realnego pogorszenia widoczności stron w Google, a jedynie efekt technicznej decyzji podjętej przez samo Google: wykluczenie parametru &num=100. Co się właściwie stało, kogo to dotyczy i – przede wszystkim – dlaczego nie ma powodów do paniki?
14 września 2025 roku Google wyłączył możliwość korzystania z parametru &num=100 w adresach wyszukiwania. Do tej pory parametr ten pozwalał wyświetlić, a przede wszystkim pobrać, aż 100 wyników wyszukiwania na jednej stronie. W praktyce był to nieoceniony skrót dla narzędzi SEO – jedno zapytanie wystarczało, by pozyskać pełny obraz widoczności strony w top 100.
Obecnie mechanizm ten już nie działa.
Zamiast jednego zapytania, każde narzędzie musi wykonać 10 osobnych żądań, po 10 wyników każde. To znacząco zwiększa koszty i wydłuża czas zbierania danych, a dodatkowo częściej uruchamia zabezpieczenia Google przed masowym scrapowaniem (automatycznym pozyskiwaniem danych z witryn).
Dla zwykłego użytkownika wyszukiwarki różnica jest niezauważalna – wyniki nadal wyglądają tak jak zawsze. Jednak dla dostawców narzędzi SEO to istotna zmiana technologiczna, która wprost przekłada się na jakość i kompletność raportów.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że skoro raport pokazuje spadek pozycji, to strona rzeczywiście straciła widoczność w wynikach Google. Tymczasem w tym przypadku problem leży nie w samych wynikach wyszukiwania, ale w sposobie ich mierzenia i prezentowania.
Do tej pory narzędzia SEO korzystały z parametru &num=100, aby jednym zapytaniem pobrać pełny zestaw stu wyników wyszukiwania. To pozwalało im w prosty sposób wskazać, że np. Twoja strona zajmuje 53. pozycję na dane słowo kluczowe. Po zmianie ten skrót zniknął, a narzędzia muszą wysłać dziesięć osobnych zapytań, każde obejmujące tylko 10 wyników.
Każde dodatkowe zapytanie to większa szansa na:
Google od dawna posiada mechanizmy ochronne przed masowym scrapowaniem wyników wyszukiwania. Jeśli system zauważy zbyt wiele zapytań w krótkim czasie, może:
Wcześniej wystarczyło jedno zapytanie, więc ryzyko było mniejsze. Teraz gdy narzędzia muszą wysyłać dziesięć zapytań zamiast jednego, automatyczne blokady Google włączają się częściej. Efekt: raporty mogą zawierać luki, brak niektórych pozycji lub dane zebrane tylko częściowo.
Najważniejsza informacja brzmi: Twoja strona nie spadła w Google tylko dlatego, że narzędzie pokazuje mniej korzystny raport. Zmiana dotyczy wyłącznie technologii zbierania danych przez dostawców oprogramowania SEO. Realna pozycja strony pozostaje taka sama – problem tkwi w tym, że narzędzie może jej chwilowo nie widzieć albo odczytywać z opóźnieniem.
Na ten moment raporty należy traktować z rezerwą – nie wyciągać pochopnych wniosków, nie wprowadzać gwałtownych zmian w strategii SEO i nie interpretować chwilowych spadków jako realnych problemów. Branża SEO przewiduje, że dostawcy narzędzi w ciągu najbliższych tygodni opracują rozwiązania i sytuacja się ustabilizuje.

źródło: Canva
Google nie opublikował oficjalnego komunikatu, w którym wyjaśniałby przyczyny tej zmiany. Dlatego branża SEO opiera się na analizie i obserwacjach. Choć możemy tylko formułować hipotezy, to istnieje kilka logicznych powodów, dla których parametr &num=100 został wyłączony.
Parametr &num=100 był bardzo wygodny dla narzędzi SEO, ale z perspektywy Google oznaczał jednorazowe pobranie dużych porcji danych. Z punktu widzenia bezpieczeństwa i obciążenia serwerów mogło to wyglądać jak nadużycie.
Wyłączenie tej funkcji sprawia, że pobranie stu wyników wymaga dziesięciu osobnych zapytań – to zniechęca część mniej zaawansowanych scraperów i ogranicza masowe zbieranie danych.
Przetwarzanie wyników wyszukiwania to dla Google ogromny koszt infrastrukturalny. Wymuszanie wyświetlania stu wyników naraz mogło generować większe obciążenie niż standardowe dziesięć wyników. W skali miliardów zapytań dziennie taka różnica jest istotna. Usunięcie parametru pozwala Google utrzymać większą kontrolę nad wydajnością systemu.
Dla przeciętnego użytkownika Google standardem jest widok dziesięciu wyników na stronie. Parametr &num=100 był „ukrytą funkcją” wykorzystywaną głównie przez specjalistów SEO i narzędzia. Google od lat zmierza do uproszczenia i ujednolicenia doświadczenia użytkownika – wyłączenie tego parametru wpisuje się w tę filozofię.
Branża SEO spekuluje, że usunięcie &num=100 może być powiązane z przyszłymi zmianami w sposobie prezentowania wyników wyszukiwania.
Google coraz mocniej stawia na AI Overviews, rich snippets czy personalizację wyników, gdzie tradycyjny układ „100 linków pod sobą” traci na znaczeniu. Możliwe, że wycofanie parametru to krok w stronę większej elastyczności w kształtowaniu SERP.
Ostatecznie trzeba pamiętać, że parametr &num=100 nie miał większego znaczenia dla zwykłych użytkowników. Zdecydowana większość i tak skupia się na pierwszej stronie wyników – a rzadko kto przegląda więcej niż 20–30 linków. W tym kontekście Google mogło uznać utrzymywanie takiego parametru za zbędne.

źródło: Canva
Zmiana wprowadzona przez Google wywołała zamieszanie, ale nie powinna prowadzić do pochopnych decyzji. Kluczem jest rozróżnienie pomiędzy realną widocznością strony w wyszukiwarce a danymi raportowanymi przez narzędzia SEO. Jak warto podejść do sytuacji?
Jeżeli widzisz gwałtowny spadek pozycji w narzędziu, potraktuj go jako możliwy błąd pomiarowy.
Nie ma dowodów na to, że wyłączenie &num=100 obniżyło rzeczywiste pozycje stron. Dopiero długoterminowe i powtarzalne zmiany w widoczności mogą wskazywać na problem wymagający reakcji.
Search Console pozostaje najbardziej wiarygodnym źródłem informacji, ponieważ to oficjalne narzędzie Google. Nawet jeśli raporty zewnętrznych narzędzi wyglądają niepokojąco, sprawdź w GSC liczbę kliknięć, wyświetleń i średnią pozycję – tam dane powinny być stabilniejsze i mniej podatne na zakłócenia.
Firmy takie jak Semstorm, Senuto, Ahrefs czy Semrush aktywnie pracują nad rozwiązaniem problemu. Warto śledzić ich aktualizacje i rekomendacje – to oni najlepiej wiedzą, jak technicznie dostosować swoje systemy do nowej rzeczywistości.
Dane w raportach mogą jeszcze przez pewien czas być fragmentaryczne lub mniej precyzyjne. Zamiast analizować codzienne wahania, skup się na trendach tygodniowych lub miesięcznych. To pozwoli uniknąć nadinterpretacji przypadkowych różnic wynikających z problemów technicznych.
Choć Google jest kluczowym źródłem ruchu, warto wspierać się także innymi narzędziami i kanałami analitycznymi – od danych serwerowych, przez narzędzia analityczne (np. GA4), po alternatywne wyszukiwarki. Dzięki temu zyskasz szerszy obraz sytuacji i większą pewność w ocenie skuteczności działań SEO.

źródło: Canva
Decyzja Google o usunięciu parametru &num=100 to przykład technicznej zmiany, która dla zwykłych użytkowników jest praktycznie niezauważalna, ale dla branży SEO ma duże znaczenie. Warto uporządkować najważniejsze wnioski:
Wnioski dla właścicieli stron i osób odpowiedzialnych za SEO są proste: nie ma potrzeby podejmowania gwałtownych działań ani zmiany strategii. To nie Twoja strona zawiniła – zmieniły się narzędzia i sposób zbierania danych. Warto natomiast być świadomym, że w najbliższych tygodniach raporty mogą wyglądać mniej precyzyjnie niż dotychczas.